Oglądanie występu Tomka Golloba w Malilli bardzo bolało. Zawodnik rodem z Bydgoszczy składał się na wejściu w łuk niczym Nikołaj Krasnikov (dla niewtajemniczonych to wielokrotny mistrz świata w Ice Speedwayu) a jego sprzęt znikomo reagował na odkręcenie manetki gazu. Teraz wiemy już, że turniej w Terenzano nie był przypadkiem. To logiczna konsekwencja tego, co Tomasz ma pod sobą i poobijanego w ostatnim czasie ciała naszego mistrza. On o tym głośno nie mówi, ale Gollob jest nie z takich, którzy narzekają na ból. "Chudy" nie należy też do tych, którzy łatwo się poddają. Wierzę, że na toruńskiej MotoArenie, której przecież jest królem, przypomni nam, jak jeździ prawdziwy Gollob. Tytuł się oddalił, ale Tomasz musi zacząć zdobywać po kilkanaście punktów, aby nie stracić medalu.
Kolejny blamaż Janusza Kołodzieja. Nie wiem, co się dzieje z tym chłopakiem. Z zeszłorocznej formy nie pozostało już nic. Doszły do tego szkolne błędy, takie jak ten w wyścigu 19-tym. Nie ma się co oszukiwać. Czołowa ósemka cyklu odjechała zawodnikowi Unii bezpowrotnie. Podobnie jak Artemowi Łagucie i Antonio Lindbaeckowi, który był pierwszym w kręgu moich trzech podejrzanych o wiercenie tłumików. Pierwszym i zarazem jedynym, który obniżył loty po wypłynięciu sprawy na światło dzienne. Andreas Jonsson i Kenneth Bjerre po raz kolejny znaleźli się w finale i w ich przypadku jestem zmuszony powiedzieć w ich kierunku "Zwracam Honor". Nie wiem jak to jest, po szwedzku i duńsku, ale myślę, że czytają to w większości Polacy, więc nie będę się silił na otwieranie Google Translatora. Do sprawy tłumików powrócę jeszcze na końcu wpisu.
Jarek Hampel, Jarek! Gdyby nie on, to ten wieczór zyskałby u mnie miano najgorszego w te wakacje. Byłem tak rozgoryczony postawą Tomka, że omal nie nakrzyczałem przez telefon na jedną z drogich mi osób. Dlatego przerwałem natychmiast rozmowę przepraszając i przekładając konwersację na następny dzień. To tyle prywaty. Wracając do Jarka, to zaimponował mi w tym turnieju pod wieloma względami. Po pierwsze spokojem, który zachowywał mimo tego, że po pierwszym fantastycznym wyścigu okraszonym rekordem toru, nie potrafił wygrać wyścigu. Na szczęście odpowiednio dopasował swój motocykl i w finale popisał się nieprawdopodobną akcją na samej kresce. Na uznanie zasługuje jazda "Małego" w całym tym wyścigu. Jarek włożył w te cztery kółka tyle serca, że miejscowy matador Andreas Jonsson pękł przed samą metą. Jestem pełen uznania. Do niedawna miałem Jarka za żużlowca podobnego do Leigh Adamsa. Czyli takiego, który nie zawsze wykorzystuje okazję do wyprzedzenia rywala w obawie o jego kości. Ostatnimi występami udowodnił jednak, że potrafi w sobie wyzwolić bestię i walczyć o swoje. Jarku, dziękuję Ci za Mazurka Dąbrowskiego na zakończenie tego nie najlepszego dla Mnie dnia!
![]() |
| Jarek Hampel zwycięski - czy to początek marszu po tytuł mistrza świata? |
POROZBIJANA SPARTA
Jadąc w niedzielę na Olimpijski liczyłem na godne pożegnanie się naszych zawodników z kibicami w tym sezonie ligowym. Jednak nie przewidziałem tego, że mecz z Apatorem może się tak zakończyć. I nie chodzi mi tu o wynik, bo upadki Tomka Jędrzejaka i Piotrka Świderskiego spowodowały, że rywalizacja sportowa zeszła na dalszy plan i po 11-tym wyścigu szczerze odechciało mi się oglądać te zawody. Gdy patrzyłem na to, jak "Świder" jedzie prosto w płot, od razu przypomniał mi się rok 1999 i upadek Tomasza Golloba na Złotym Kasku. Tamten wypadek oglądałem tylko na youtube.com. Kraksę Piotra widziałem na żywo i mimo że była bliźniaczo podobna do tego, co przytrafiło się dwanaście lat temu, to wywarła na mnie dużo większe wrażenie. Dobrym sygnałem jest to, że nasz zawodnik pytał po przebadaniu jego nogi, kiedy będzie mógł wrócić na tor. Psychika "Świdra" zatem nie ucierpiała. Co do upadku "Ogóra", to odbyłem wiele rozmów ze znajomymi i opinie na temat przyczyny tego zdarzenia są podzielone. Według Mnie sytuacja z biegu 3-go jest wynikiem zdradzieckiej roboty nowego tłumika. To niemal kopia sytuacji z tegorocznego GP Europy w Lesznie, gdzie podobny crash zanotował Janusz Kołodziej. Zatem powinniśmy po raz kolejny podziękować naszemu kochanemu prezesowi PZM a także FIM-owi, któremu zachciało się wyciszać sport żużlowy. BRAWO PANOWIE!!! JESTEŚCIE TACY SAMI JAK WASI KOLEDZY PO FACHU Z UEFA I PZPN!!!
![]() |
| Grzegorz Lato polskiego speedwaya. |
To się musiało tak skończyć. Unia jest w tym momencie jednym wielkim szpitalem a mimo to awansuje ona do półfinału. Przy obecnych kłopotach kadrowych Sparty i odpadnięciu marnej drużyny z Rzeszowa (jak my mogliśmy z nimi zremisować i przegrać?!) leszczynianom wystarczy zapewne "ujechanie" około 35 punktów w Gorzowie. W stolicy lubuskiego (dobra, jednej ze stolic) za to ogromna radość. Wreszcie udało się uniknąć szóstego miejsca. Tak cieszącego się prezesa Komarnickiego nie widziałem od czasu finału DPŚ. Widok niezapomniany. W Unii dobry mecz zanotowali tylko dwaj zawodnicy. Sam Hampel wspomagany dzielnie przez Troya Batchelora nie wystarczy. Zarząd Unii przedsięwziął pierwsze kroki ku poprawie formy Janusza Kołodzieja zakazując mu startów w Szwecji. Czas pokaże, czy była to dobra decyzja. Rewanż będzie tylko formalnością. Niesmak pozostawiło zachowanie kibiców, którzy po jednym z biegów głośno krzyczeli: Gdzie jest Gollob? Szkoda tylko, że fani z Leszna nie są tak konsekwentni i gdy przychodzi do turnieju Grand Prix, to ściskają kciuki za Tomka. Ale cóż, dwulicowość to jak widać specjalność kibiców z Wielkopolski. Ale kibice z innych miast też mają swoje za uszami. Proponowałbym tym ludziom się jasno określić. Jestem albo za Gollobem, albo przeciwko niemu.
| Tomek: Panie prezesie, melduję wykonanie zadania! Władek: Synu, wreszcie się udało, po tylu latach upokorzeń. Teraz idziemy na majstra! |
"MARNI" SĄ MARNI
Pierwsze słowo marni wzięte w cudzysłów, ponieważ tak nazywa drużynę rzeszowskiej Stali mój szanowny kolega z Tarnowa, którego przy okazji pozdrawiam. Niewątpliwie uśmiech zagościł na jego twarzy, gdy zobaczył, co zrobił z ekipą znad Wisłoka zielonogórski Falubaz. Jeźdźcy Cieślaka są jedyną siłą, która może zostać skutecznie przeciwstawiona toruńskiemu Apatorowi. Na to starcie będziemy musieli poczekać aż do wielkiego finału. Zielonogórzanie prawdopodobnie w półfinale zmierzą się z
| Drżyjcie Krzyżacy i Stalowcy! Takiej ekipy to aż strach się bać... |
O WIERCENIU SŁÓW KILKA
Interesuję się żużlem stosunkowo krótko. Jednak w ciągu tych ponad dwóch lat wyrobiłem sobie zdanie na temat zawodników, działaczy, sędziów oraz szkoleniowców. Po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że kombinowanie to zdaniem środowiska żużlowego dobry sposób na sukces. Problem polega na tym, że jest to nie do końca zgodne z duchem sportu. Wiercenie większych lub dodatkowych otworków w tłumikach jest kolejnym dowodem na to, że zawodnicy źle oceniają nowe tłumiki. Jakoś w starych przecież nie wiercili i nie było tematu. Edward Kennett został zawieszony na pół roku. Szkoda mi go, bo jestem na 99,99% pewny, że Brytyjczyk jest wierzchołkiem góry lodowej. Eddie to taki Łukasz Piszczek afery tłumikowej. Najgłupszym posunięciem ludzi odpowiedzialnych za kontrole było ich ogłoszenie. Niestety, ale w takich sytuacjach trzeba zachowywać się po cichutku. Wtedy istnieje większa szansa na to, że delikwent zostanie przyłapany na gorącym uczynku i element kombinatorstwa zostanie wyeliminowany w większym stopniu. Kto wie, może osoby kontrolujące obawiały się tego, że w tę sprawę zamieszane jest 90 procent zawodników? Wtedy trzeba by było ich zawiesić i sezon nie mógłby zostać dokończony... Ale przecież w żużlu wszystko jest możliwe. Nawet to, że w ostatniej chwili zmieni się sędzia turnieju GP. Ciekawe, dlaczego Pan Marek Wojaczek w sobotę jednak nie zasiadł za pulpitem? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.
![]() |
| "Narzędzie zbrodni" tłumikowych oszustów |
Z Wrocławia Bartłomiej Przybyłek
PS. Z racji wczorajszego święta wpis planowo poniedziałkowy ukazał się dopiero dzisiaj. Jestem człowiekiem, który w życiu kieruje się taką myślą jednego z księży: Kto w niedzielę i święta pracuje, temu się w tygodniu psuje. Zachęcam i Was do odpoczywania w dni świąteczne, bo przecież po to one są. Serdecznie Was pozdrawiam i życzę wiele słońca w te wakacyjne dni.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz