O DWA DEFEKTY ZA DUŻO
Falubaz Zielona Góra 45:45 Stal Rzeszów (bonus zostaje w Zielonej Górze)
Ile to już razy awarie sprzętu odbierały żużlowcom niemal pewne zwycięstwa. Dość wspomnieć zeszłoroczny turniej o GP Wielkiej Brytanii i pierwszy półfinał, w którym motocykl Tomasza Golloba stanął po przejechaniu pierwszego łuku. Podwójnego pecha mieli kandydaci do złota DMP - żużlowcy Falubazu Zielona Góra w środowym meczu z rzeszowską Stalą. Przez dwie awarie sprzętu stracili zwycięstwo i jeden punkt. Nie byłoby jednak tego tematu, gdyby nie bardzo dobra i ambitna postawa drużyny znad Wisłoka. "Pomogła" im w tym na pewno ZZ-tka za Rafała Okoniewskiego, który dzień wcześniej poobijał się w meczu ligi szwedzkiej. Mecz dostarczył kibicom większej ilości mijanek niż w zeszłotygodniowych derbach a także rekordu toru poprawionego przez Piotra Protasiewicza. Utrata jednego punktu przez Zielonogórzan komplikuje im walkę o pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej. Rzeszowianom mecz w Grodzie Bachusa udowodnił, że przy słabszym dniu teoretycznie mocniejszego rywala mogą pokusić się o niespodziankę. Cieszy powrót na tor Grześka Zengoty. 7 punktów "Zengiego" to jak na początek zmagań ligowych bardzo dobry wynik. Martwi tylko kolejny akt wojny lubuskiej pomiędzy prezesami: Komarnickim i Dowhanem. Ten pierwszy zarzuca Zielonogórzanom sprzedanie meczu. Drugi ripostuje nazywając gorzowskiego sternika "kabaretowym". Panowie, jeśli macie choć odrobinę dobrego smaku, zaprzestańcie tych słownych przepychanek. Spotkajcie się, wypijcie coś, wyjaśnijcie sobie wszystko. Ale na Boga, nie róbcie tego na łamach mediów! Takie sytuacje powodują, że żużel staje się coraz bardziej podobny do piłki nożnej...
 |
| "Musiałeś się popsuć akurat teraz?" - Pyta retorycznie Greg Hancock... |
A W TARNOWIE ZNOWU LEJE...
Mecz pomiędzy Unią Tarnów a Włókniarzem Częstochowa po raz drugi został odwołany z powodu fatalnego stanu toru przy Zbylitowskiej spowodowanego intensywnymi opadami. Nie ustalono jeszcze nowego terminu.
KONIEC ŻARTÓW, DPŚ CZAS ZACZĄĆ!
Odpoczywamy teraz od emocji ligowych i skupiamy się na zmaganiach, które wyłonią najszybszą drużynę świata. Złotego medalu broni ekipa Marka Cieślaka. Przed naszą husarią stoi nieczęsta szansa zostania pierwszą reprezentacją, która wywalczy trofeum im. Ove Foundina trzy razy z rzędu. Droga do złota wiedzie przez brytyjskie King's Lynn, które jest gospodarzem drugiego z półfinałów. Pierwszy odbędzie się już jutro w Vojens.
OBSADA PIERWSZEGO PÓŁFINAŁU W VOJENS:
Niemcy, Szwecja, Australia, Dania
Niemcy (kaski czerwone)
1. Kevin Woelbert
2. Max Dilger
3. Tobias Busch
4. Mathias Schulz
5. Tobias Kroner (kapitan)
Menedżer: Rene Schafer
Nasi zachodni sąsiedzi będą statystować w tych zawodach. Powinni być zadowoleni, jeśli zdobędą więcej niż 10 punktów. Najmocniejszymi punktami ekipy znad Renu wydają się być Kroner i Woelbert, którzy startują w Polsce. Warto dodać, że Niemcy wracają do zmagań o DPŚ po pięciu latach przerwy. Moim skromnym zdaniem zajmą ósme miejsce, bo niemal pewnym wydaje się być to, że Czesi w King's Lynn zdobędą więcej "oczek" niż Niemcy w Vojens.
Szwecja (kaski niebieskie)
1. Andreas Jonsson (kapitan)
2. Fredrik Lindgren
3. Antonio Lindbaeck
4. Jonas Davidsson
5. Thomas H. Jonasson
Menedżer: Bo Wirebrand
Reprezentacja Trzech Koron mierzy w tej edycji w czwarty medal z rzędu. Nastąpiła zmiana na stanowisku menedżera. Specjalistę od wyścigów lodowych - Petera Janssona zastąpił opiekun Elit Vetlandy - Bosse Wirebrand. Skład w porównaniu z zeszłorocznym zmienił się niewiele. Wiekowego już Magnusa Zetterstroema zastąpił młody Thomas H. Jonasson, który dobrze zna gorzowski tor, na którym odbędą się baraż i finał. Aby jednak tam zawitać, podopieczni Bosse Wirebranda muszą w turnieju w Vojens stoczyć zwycięski bój z Australijczykami i Duńczykami. Pewne punkty tej ekipy to na pewno Jonsson i Lindgren. Wahania formy ma Antonio Lindbaeck. Kiepsko, szczególnie w barwach Falubazu prezentuje się Jonas Davidsson. Nie wiadomo, jak z presją poradzi sobie młody Jonasson. Moim zdaniem Szwedzi pojadą w barażu. Zarówno Australijczycy, jak i Duńczycy są od nich, przynajmniej na papierze, mocniejsi.
Australia (kaski białe)
1. Jason Crump (kapitan)
2. Darcy Ward
3. Troy Batchelor
4. Rory Schlein
5. Chris Holder
Menedżer: Craig Boyce
Bardzo mocny skład "Kangurów". A byłby jeszcze mocniejszy, gdyby nie kłótnie Craiga Boyce'a z Ryanem Sullivanem. Mieszanka młodości i doświadczenia może przynieść ekipie z Antypodów awans do finału bez konieczności startu w barażu. Jednak w starciu z Duńczykami i Szwedami Australijczycy nie mogą pozwolić sobie na choćby jeden moment słabości, bo strata, którą mogą ponieść z tego powodu, może okazać się nie do odrobienia. Pokazał to zeszłoroczny baraż, w którym Holder nie sprawdził się jako Joker. Nieocenione dla młodszych żużlowców z Antypodów będą rady Jasona Crumpa, który musi przejąć po Leigh Adamsie obowiązki kapitana. To właśnie brak popularnego "Gingera" był jedną z głównych przyczyn braku awansu do zeszłorocznego finału. Wydaje się, że w międzynarodowej rywalizacji okrzepł Holder i nie będą mu się zdarzać większe wpadki. Kluczowa będzie postawa Batchelora i Warda, którzy w Polsce notują bardzo dobre występy. Australijczyków upatruję jako zwycięzców jutrzejszych zawodów.
Dania (kaski żółte)
1. Nicki Pedersen (kapitan)
2. Bjarne Pedersen
3. Kenneth Bjerre
4. Niels Kristian Iversen
5. Mads Korneliussen
Menedżer: Anders Secher
W kraju Hamleta, podobnie jak w Szwecji, nastąpiła zmiana na stanowisku menedżera. Jana Staechmanna zastąpił dużo mniej medialny (Staechmann ostatnio komentuje dla SKY turnieje GP) Anders Secher. Rewolucji kadrowej jednak nie było. Jedyną nową twarzą w duńskim składzie jest Mads Korneliussen, który ostatnio zniechęcił do siebie polskich kibiców nazywając naszą Ojczyzną "głupim krajem". Później tłumaczył się, ale jak wiadomo robią to tylko winni. Gwizdy pod jego adresem na stadionach żużlowych w Polsce mile widziane. Wracając do oceny reprezentacji Danii, warto odnotować brak Hansa Andersena, który w mojej opinii jest trafnym posunięciem Sechera. "Bajkopisarz" notuje po przerwie spowodowanej kontuzją nie najlepsze wyniki i powoływanie go na DPŚ byłoby obarczone zbyt dużym ryzykiem. Mnie w składzie Danii brakuje Leona Madsena, który miał w tym sezonie mało okazji do startów w Polsce, jednak jest niewątpliwie bardziej klasowym zawodnikiem od Korneliussena. Jutro wynik powinna "ciągnąć" trójka Bjerre-Pedersen-Iversen. Swoje punkty na pewno dorzuci Bjarne, nie wiadomo, jak pojedzie młody zawodnik Wandy Kraków. W Duńczykach drzemie bardzo duży potencjał, ale moim zdaniem jeźdźców z Półwyspu Jutlandzkiego zobaczymy w czwartkowym barażu, tym bardziej, że w jednej z wypowiedzi Bjarne Pedersen wyraźnie zasygnalizował potrzebę potrenowania na gorzowskim owalu.
 |
| Od postawy tych dwóch panów wiele będzie jutro zależeć. |
OBSADA DRUGIEGO PÓŁFINAŁU W KING'S LYNN: Wielka Brytania, Rosja, Czechy, Polska
Czechy (kaski żółte)
1. Ales Dryml (kapitan
2. Matej Kus
3. Lukas Dryml
4. Tomas Topinka
5. Filip Sitera
Menedżer: Milan Spinka
Czeski speedway przeżywa poważny kryzys. Zakończenie kariery przez Adriana Rymela i przejście do wyścigów na długich torach Josefa Franca wyraźnie zawęziło pole manewru Milanowi Spince. Czesi powalczą w korespondencyjnym pojedynku o 7 miejsce z reprezentacją Niemiec. Pomocnym może być fakt, że nasi południowi sąsiedzi startują regularnie na Wyspach, a Tomas Topinka broni barw klubu z King's Lynn. Przy maksymalnej koncentracji i dobrym przygotowaniu sprzętowym może się okazać, że Czesi powalczą o baraż z osłabioną Rosją. Jest to jednak mało prawdopodobne.
Rosja (kaski czerwone)
1. Roman Povazhny (kapitan)
2. Siergiej Darkin
3.
4. Renat Gafurow
5. Ilia Bondarenko
Menedżer: Andriej Sawin
Nie mam słów, by opisać opieszałość rosyjskiej federacji. Po tym, jak Artem Łaguta nie pojechał do Cardiff z powodu problemów wizowych, sytuacja powtórzyła się i to podwójnie! Do Artema dołączył jego starszy brat: Grigorij. Na dodatek, po podaniu tej informacji z występu w King's Lynn wycofał się Emil Sayfudtinov. No cóż, jak widać popularny "Emilio" nie jest gotów umierać za matkę Rosję. Braci jeżdżących w częstochowskim Włókniarzu zastąpią jeżdżący regularnie w brytyjskiej Premier League Siergiej Darkin i Ilia Bondarenko. Nie wiadomo jeszcze, kto wypełni lukę pozostawioną przez Emila. W tej sytuacji Rosjanie będą musieli się sporo napracować, aby zająć miejsce gwarantujące baraż. Walka z Czechami o trzecie miejsce może być ciekawa.
Wielka Brytania (kaski niebieskie)
1. Chris Harris (kapitan)
2. Scott Nicholls
3. Tai Woffinden
4. Edward Kennett
5. Ben Barker
Menedżer: Neil Middleditch
Następca Roba Lyona - Neil Middleditch będzie chciał powtórzyć zeszłoroczny sukces swojego poprzednika. Brytyjczykom będzie o to niezwykle trudno, wszak pod taśmą staną ramię w ramię z Polakami, którzy dominują od dwóch lat na arenach DPŚ. Pewne punkty ekipy z Wysp to niewątpliwie Chris Harris i Scott Nicholls. Młodzieńczą fantazję pokazuje często Tai Woffinden. Duże doświadczenie na brytyjskich owalach posiada Edward Kennett. Skład uzupełnia perspektywiczny Ben Barker. Jeśli podopieczni Middleditcha przypomną sobie zeszłoroczny półfinał, to mogą napsuć sporo krwi naszym reprezentantom. Osłabieniem jest brak Lee Richardsona, którego Kennettowi ciężko będzie zastąpić.
Polska (kaski białe)
1. Tomasz Gollob (kapitan)
2. Jarosław Hampel
3. Janusz Kołodziej (?)
4. Piotr Protasiewicz
5. Krzysztof Kasprzak
Faworyt poniedziałkowego turnieju. Mimo małej znajomości toru na Norfolk Arenie, nie wydaje mi się, aby Polacy nie dali rady Brytyjczykom. W gazie są Krzysiek Kasprzak i Jarek Hampel, co pokazały wczorajsze półfinały IMP. Przyzwoicie pojechali w nich Gollob i Protasiewicz. O ich postawę w poniedziałek jestem spokojny. Kibiców zmartwił natomiast Janusz Kołodziej. Kolejny słaby występ i pytanie stojące przed selekcjonerem Cieślakiem: Zabrać go do King's Lynn czy nie zabrać? Dziś w Gorzowie odbędzie się trening, po którym "Narodowy" podejmie ostateczną decyzję. W mieście nad Wartą zameldowali się także Przemek Pawlicki i Maciek Janowski. Inny wynik niż nasza wygrana będzie traktowany jako porażka. Droga do Gorzowa wiedzie przez Wielką Brytanię, która dwa lata temu okazała się dla nas szczęśliwa. Wygraliśmy wtedy w Peterborough by później zdobyć złoto po dwudniowym finale w Lesznie. Obyśmy byli świadkami podobnej drogi jak w 2009.
DO BOJU BIAŁO-CZERWONI!
 |
| Polscy supermani ruszają po trzeci z rzędu tytuł najszybszych na świecie. |
NA KONIEC TROCHĘ O JAGIELLONII
Polska piłka po raz kolejny skompromitowała się w Europie. Po zeszłorocznych "popisach" Wisły Kraków w dwumeczu z Karabachem Agdam byłem pewien, że już nic Mnie nie zaskoczy. Nic bardziej mylnego. Gdybym śledził internetową relację spożywając jakiś pokarm, to po zobaczeniu wyniku prawdopodobnie wyplułbym ze zdziwienia to, co miałem w ustach. Nie takiej przygody z europejskimi pucharami spodziewali się kibice Jagiellonii, a także fani futbolu w całej Polsce. Porażka z półzawodowcami z Kazachstanu każe patrzeć na szanse Śląska, Legii i Wisły z mniejszym optymizmem. Ze strachem oczekuję na czwartkowy mecz Wrocławian z Dundee United. Jak to dobrze, że przy tak słabym poziomie naszego "sportu narodowego" mamy taką dyscyplinę, w której od lat nikt nie jest w stanie nam "podskoczyć".
 |
| Tylko tych wspaniałych kibiców żal... |
Z Wrocławia Bartłomiej Przybyłek
PS Kolejny wpis ukaże się wyjątkowo we wtorek.