piątek, 1 lipca 2011

ZAPOWIEDŹ ŻUŻLOWO-BOKSERSKIEGO WEEKENDU


GDZIE JEST GOLLOB?

Wczorajsze Lubuskie Derby zakończyły się spodziewanym zwycięstwem Falubazu. Wcześniej Zielonogórzanie dopięli swego i dzięki aurze, która nie pozwoliła na rozegranie meczu ze Stalą Rzeszów, mogli skorzystać wczoraj z ZZ-tki. Wykorzystali ją na tyle, aby zwyciężyć (ZZ zdobył 8 punktów), jednak śmiem twiedzić, że gdyby Falubaz nie miał takiej możliwości, to losy meczu ważyłyby się do ostatniego biegu. W Gorzowie od dwóch sezonów na wyjazdach to samo. Gollob, Pedersen a potem długo długo nic. Słabo pojechał były zawodnik Falubazu – PUK Iversen, tylko raz błysnął formą Matej Zagar. Zawiódł Bartosz Zmarzlik, który nawet na motocyklu Golloba nie był w stanie przywieźć choćby jednego punktu. Po raz kolejny znad Warty przyjechało na mecz 2,5 zawodnika. Reszta to były kewlary na motocyklach. Ciekaw jestem, co powie po tym meczu prezes Komarnicki. Jeśli komuś się dostanie, to na pewno Andersenowi, któremu powrót do ligowego ścigania zdecydowanie nie wyszedł.
Nie mogę nie wspomnieć o wczorajszym występie Tomasza Golloba nie tylko na torze, ale poza nim. Po dziesiątej gonitwie miał on pretensje do AJ’a o zbyt ostrą jazdę. Zapomniał wół, jak cielęciem był? Taki jest speedway, Tomku. Raz ty wieziesz kogoś w płot, raz ktoś Ciebie. Nie ma, że boli. Sytuację sprzed 15-tego biegu traktowałbym jako odwet wobec kibiców z Grodu Bachusa, którzy niezbyt ciepło przyjęli kapitana Stali. Skandując „Gdzie jest Gollob?” doprowadzili Mnie do śmiechu. Przecież przed meczem go nienawidzili, a teraz chcą go oglądać? Ale tak to już z kibicami jest. Nie tylko z tymi z Zielonej, którzy i tak są najlepszymi żużlowymi fanami na świecie.
W drużynie z południa swoje zrobili Protasiewicz, Jonsson i Hancock. Davidsson według wielu pojechał słabo, ale to jego jeden punkt przypieczętował zwycięstwo Falubazu. Psychicznie spalił się Adam Strzelec, ale on jest jeszcze młody, jeszcze niejedne derby przed Nim.
Zielonogórzan czeka teraz mecz na W69 z wrocławską Spartą. Gorzowianie zaś po raz kolejny o punkty walczyć będą na wyjeździe. Na Stadionie Alfreda Smoczyka w Lesznie podejmą miejscową Unię.


„Tu jestem!” – Zdaje się odpowiadać Tomasz Gollob na pytanie zadane w tytule tej notki.
 
XII RUNDA SPEEDWAY EKSTRALIGI

Falubaz Zielona Góra vs Sparta Wrocław (pierwszy mecz 34:55 dla Falubazu) – Czyli kolejne baty dla Sparty

Faworyt tego spotkania może być tylko jeden. Gospodarze za każdym razem odprawiają swoich rywali z kwitkiem i nie wydaje mi się, aby tym razem było inaczej. Liczę na to, że Wrocławianie będą gryźli tor i walczyli o każdy punkt. Do składu ma wrócić Dennis Andersson, co oznacza, że na ławę siada nasze rezerwowe 6,50 - Łobzenko. Drużyna wrocławska zawsze dobrze jeździła na zielonogórskim owalu. W zeszłym sezonie udało nam się nawet wygrać, ale wtedy drużyna z Ziemi Lubuskiej była w poważnym kryzysie. Do składu Zielonogórzan po długiej przerwie powraca Grzegorz Zengota. Jestem ciekawy, jak po tak długim rozbracie z żużlem poradzi sobie młody senior Falubazu. Liczę na odrodzenie Kennetha Bjerre, który ostatnio zawodzi na całej linii. Typuję wynik 50:40 dla Falubazu.



W ostatnim meczu z Falubazem dostaliśmy srogie baty. Niestety, nadeszła pora na drugie…

Unia Leszno – Stal Gorzów (pierwszy mecz 57:33 dla Stali) – Kolejny thriller na „Smoczyku”?

Żużlowcy Unii ostatnio przyprawiają swoich fanów o palpitacje serca. Najpierw wygrana 46:44 z Falubazem, później remis z Unibaxem. Te dwa spotkania trzymały w napięciu do ostatniego biegu. Czy tak będzie i tym razem? Śmiem twierdzić, że tak. Pomimo zazwyczaj słabej postawy Gorzowian na wyjazdach, trzeba przyznać, że Unia to nie Falubaz, czy Unibax. Mając w składzie Edwarda Kennetta, który zawiódł w ostatnim meczu, Leszczynianom będzie ciężko wygrać nie mówiąc już o punkcie bonusowym, który wydaje się być sprawą rozstrzygniętą. Kluczowa będzie postawa Janusza Kołodzieja, który w meczu z Unibaxem zanotował słabszy występ. Gorzowianie będą chcieli zdobyć trzy punkty, aby zespoły znajdujące się przed nimi w tabeli nie odskoczyły na kilka punktów. Mecz ten to także starcie aktualnych mistrza i wicemistrza świata. Szykuje się zatem wspaniałe ściganie. Typuję wynik 48:42 dla Unii.


Gollob czy Hampel? Mistrz czy wicemistz? “Mały” czy “Chudy”?

Unia Tarnów – Włókniarz Częstochowa (pierwszy mecz 51:38 dla Włókniarza) – Zwycięzca bierze wszystko.
 
Bardzo ważny mecz dla końcowego układu tabeli. Zwycięzca znacząco przybliży się do pierwszej szóstki. Tarnowianie walczą o bonus, który uzyskają przy zdobyciu 52 punktów. Będzie to trudne zadanie, bo zespół częstochowski nie zwykł tanio sprzedawać skóry. No, może poza meczem we Wrocławiu, kiedy strach obleciał Rafała Szombierskiego…  Punkty „Szuminy” będą Włókniarzowi  bardzo potrzebne do wywiezienia z Tarnowa choćby bonusa. Częstochowianie liczą na braci Łagutów i Daniela Nermarka, który w tym sezonie wyrasta na objawienie rozgrywek. Bardzo ważna będzie postawa juniorów spod Jasnej Góry, którzy przynajmniej na papierze są lepsi od tarnowskich. Ich punkty mogą okazać się decydującymi o końcowym wyniku. Trzeba pamiętać, że dzień przed meczem przy Zbylitowskiej aż czterech awizowanych w składzie Tarnowian weźmie udział w eliminacjach do GP Challenge. To może (ale oczywiście nie musi) negatywnie odbić się na ich postawie w niedzielnym spotkaniu. Mimo to typuję wynik 49:41 na korzyść „Jaskółek”.

Kiedyś we Włókniarzu, teraz w Unii. Czy Sebastian Ułamek poprowadzi „Jaskółki” do zwycięstwa?
Unibax Toruń – Stal Rzeszów (pierwszy mecz 44:46 dla Unibaxu) – Kolejne łatwe zwycięstwo „Aniołów”?
Wydaje się, że kolejne trzy „oczka” powinny bez problemu paść łupem Torunian. Drużyna rzeszowska nie spisuje się zbyt dobrze na wyjazdach. Szczególnie Maciej Kuciapa i chimeryczny Lee Richardson zawodzą Dariusza Śledzia. Pewną zdobycz punktową gwarantuje Jason Crump, dla którego Moto Arena jest jednym z ulubionych torów. Sam „Ginger” jednak nic nie zdziała. Zagadką jest postawa Bombera Harrisa. W niezłej dyspozycji znajduje się Rafał Okoniewski. Trójka Sullivan-Holder-Holta powinna zapewnić zespołowi 35-37 punktów, swoje zrobi zapewne Adrian Miedziński, a i Michael Jepsen Jensen notuje ostatnio zwyżkę formy. Toruńscy juniorzy bez problemu poradzą sobie z rzeszowskim (mam nadzieję, że kibice z Rzeszowa się nie obrażą) spalaczem metanolu Łukaszem Kretem. Powalczyć może Dawid Lampart, jednak z Emilem Pulczyńskim niełatwo będzie mu wygrać. Typuję łatwe zwycięstwo Torunian w stosunku 53:37. 

Lider Rzeszowian lubi tor przy ulicy Pera Jonssona w Toruniu.

OŚMIU POLAKÓW W TRZECH PÓŁFINAŁACH GP CHALLENGE.

W sobotę odbędą się trzy półfinały, które wyłonią obsadę turnieju GP Challenge, który odbędzie się 20 sierpnia na torze w Vetlandzie.
W Daugavpils wystartują: Adrian Miedziński, Krzysztof Kasprzak oraz Krzysztof Buczkowski. Moim zdaniem mają oni teoretycznie najsłabszych przeciwników. Według Mnie w walce o pięć miejsc premiowanych awansem oprócz Polaków liczyć się będą: Hans Andersen, Matej Kus, Simon Gustafsson i młody Maksims Bogdanovs. Awans „Miedziaka” i „Kaspera” to plan minimum. Jeśli chodzi o „Buczka”, to liczę na sprawienie przez niego niespodzianki, ale jeśli zawodnikowi GTŻ-u nie uda się zakwalifikować, to nie będzie tragedii.
We włoskim Lonigo o awans powalczy także trójka Polaków. Naszych barw bronić będą Piotr Protasiewicz, Grzegorz Walasek oraz Przemysław Pawlicki. Awans, podobnie jak w przypadku turnieju rozgrywanego na Łotwie uzyska najlepsza piątka. Zadanie przed naszymi jeźdźcami trudne, bo w kręgu faworytów poza Polakami są między innymi: Magnus Zetterstroem, Bjarne Pedersen oraz Jesper Monberg. Podobnie jak w przypadku turnieju w Daugavpils planem minimum jest awans dwójki Polaków. Zakwalifikować się do finału powinni Walasek i Protasiewicz. Niespodziankę może sprawić Przemek Pawlicki, który imponuje formą. Należy pamiętać jednak o tym, że startuje on w II lidze, a przeskok do zawodów o takim poziomie może brutalnie sprowadzić na ziemię jeźdźca Polonii Piła.
Trzeci z półfinałów odbędzie się w chorwackim Gorican na torze Zvonimira Pavlica – ojca żużlowca Unii – Juricy. Wystartuje tam dwójka biało-czerwonych: Maciej Janowski oraz Sebastian Ułamek. Obsada tego turnieju jest zdecydowanie najsilniejsza. Do grona faworytów poza dwójką naszych reprezentantów zaliczyć możemy: Darcy’ego Warda, Antonio Lindbaecka, Mateja Zagara, Jonasa Davidssona czy Nielsa Kristiana Iversena. Awizowany na liście startowej jest także Jurica Pavlic, jednak z powodu kontuzji „Jury” zastąpi go młody Dino Kovacic. Awans jednego z naszych reprezentantów będzie dużym sukcesem i będzie zwiastował jego walkę o miejsce na podium w sierpniowym finale, które zagwarantuje miejsce w cyklu GP w sezonie 2012.


Marzenie każdego żużlowca startującego w sobotnich półfinałach.


„NARODOWY MAREK” ODKRYŁ KARTY

Znamy już piątkę zawodników, która już 11.07 będzie nas reprezentować w półfinale Drużynowego Pucharu Świata na torze w King’s Lynn. Powołani przez Marka Cieślaka zostali: Gollob, Hampel, Protasiewicz, Kołodziej oraz Kasprzak. Wybór ten był poddany przez internautów burzliwym dyskusjom, wielu z nich krytykowało selekcjonera za ich zdaniem niewłaściwą selekcję. Przypomnę tylko, że rok i dwa lata temu również pojawiały się takie głosy. Jak nasza drużyna pojechała, każdy zapewne pamięta. Według Mnie piątka oddelegowana do wyjazdu na Norfolk Arenę jest optymalną i na dzień dzisiejszy najmocniejszą. Uważam, że właściwym posunięciem byłoby zastąpienie przez Maćka Janowskiego najsłabszego ogniwa turnieju w King’s Lynn (jeśli takowe oczywiście będzie). Na efekty wytężonej pracy naszego selekcjonera będziemy musieli poczekać do 11 lipca. Wtedy będziemy dużo mądrzejsi i zasadnym będzie wydawanie opinii na temat naszej husarii. Póki co, trzymajmy kciuki za naszych żużlowców, bo wygrana w King’s Lynn będzie trudną do wykonania misją… 

Ten Puchar znowu musi być nasz!
 
WALKA JUŻ JUTRO, A ON NADAL PROWOKUJE…

David Haye odniósł już jedno zwycięstwo w tym tygodniu. Wygrał niewątpliwie nagrodę błazna roku w świecie bokserskim. Na otwartym treningu przed walką z Władimirem Kliczko wyprowadził tylko jeden cios i… poszedł się spakować. Przed tym niewątpliwie pasjonującym tarczowaniem jego trener – Adam Booth wyjął z torby rękawicę osadzoną na trzonku i w błazeński sposób naśladował styl poruszania się Ukraińca. Przed tym występem byłem pewien, że Haye robi dobrą minę do złej gry, chcąc dodać sobie odrobinę odwagi przed walką z dwumetrowcem ze Wschodu. Teraz mam coraz więcej wątpliwości. A może Haye jest tak pewny siebie i próbuje zachwiać równowagę umysłu u Kliczki, by ten w sobotę zapomniał o taktyce i poszedł z Brytyjczykiem na wojnę? Dziś z kolei ukazał się wywiad, w którym Brytyjczyk sugeruje, że w przypadku pokonania Władimira, do pojedynku z Witalijem chęć przygotowania Brytyjczyka wyraził… Emanuel Steward, który w sobotę stanie w narożniku Ukraińca. Kogo jak kogo, ale popularnego „Manny’ego” o takie brudne gierki nie podejrzewam. Jestem pewien, że to kolejna bzdura, którą Haye chce rozwścieczyć „Dr. Stalowego Młota”.

Moja prognoza na ten pojedynek jest następująca. Mimo wszelkich prób zdenerwowania Kliczki, Haye’owi się to nie uda. Władimir jest zbyt doświadczonym i ukształtowanym pięściarzem, by porzucić realizację taktyki na rzecz otwartej ringowej jatki. Owszem, Kliczkę momentami może ponieść fantazja, jednak jeśli tak się stanie, to natychmiast w narożniku spotka go sroga reprymenda od Emanuela Stewarda. Jedyną szansą Brytyjczyka na wygranie tego pojedynku jest w mojej opinii huraganowy atak od pierwszego gongu. W ten sposób „Hayemaker” może zaskoczyć Kliczkę jednym ze swoich szybkich prawych. A przecież nie od dziś wiadomo, że młodszy z braci ma podejrzaną szczękę. Wszystkie trzy porażki zanotował przed czasem, a w jednej z wygranych walk z Samuelem Peterem trzykrotnie zapoznawał się z matą ringu. Brytyjczyk nie może zatrzymywać się i stać frontalnie do przeciwnika. Praca nóg to podstawa. Władimir może w wypadku zatrzymania się Haye’a wystrzelić jedną ze swoich zabójczych kombinacji lewy-prawy. A wtedy David runie na deski i już się z nich nie podniesie, bo on też nie grzeszy odpornością na ciosy. Nie wydaje mi się, aby walka potrwała pełen dystans 12 rund. Obaj mają w rękawicach niesamowitą siłę ciosu i prędzej czy później któryś z nich nadzieje się na pocałunek śmierci przeciwnika. Chyba, że Haye zastosuje taktykę walki z Wałujewem, czyli 2-3 ciosy na rundę i stałe uciekanie przed olbrzymem. To może jednak nie zdać egzaminu, bo Kliczko nie jest tak ociężały jak Wałujew. Biorąc pod uwagę umiejętności i doświadczenie ringowe obu zawodników pokuszę się o postawienie na wygraną Władimira przez nokaut w rundach 7-9. A jakie są wasze typy na sobotni pojedynek? Piszcie w komentarzach!
 
Jeden z nich pójdzie spać w sobotę dużo wcześniej. Inne zakończenie walki będzie dla Mnie zaskoczeniem.

Pozdrawiam wszystkich bokserskich i żużlowych fanów. Życzę Wam niezapomnianych emocji w trakcie tego weekendu! 

Z deszczowego dziś Wrocławia Bartłomiej Przybyłek
 
    
 

1 komentarz:

  1. Widzę tu potencjał, ale na razie nie wezmę Cię do Gazety Wyborczej.

    Z poważaniem, Adam Michnik

    OdpowiedzUsuń