Pisząc piątkową notkę liczyłem na to, że po dobrym występie Tomka Golloba w Kopenhadze w końcu uda mu się stanąć na podium na Millenium. Jednak po raz kolejny turniej w stolicy Walii okazał się przekleństwem Mistrza Świata. "Chudy" w trakcie wyścigów męczył się i poza pierwszym występem, w którym ograł późniejszego zwycięzcę finału nie potrafił dobrze wyjść spod taśmy. Na dystansie jego sprzęt również nie spisywał się najlepiej. Sam Tomek obierał niezbyt fortunną linię jazdy w wiraże wchodząc zbyt wąsko (patrz bieg 18). Czary goryczy dopełniła sytuacja z biegu 13, przed startem którego nasz Mistrz żonglował maszynami niczym "wytrawny" sztukmistrz cyrkowy. Jeździec gorzowskiej Stali był wyraźnie pogubiony zarówno w kwestiach sprzętowych, jak i czysto jeździeckich. Drogi Tomku, głowa do góry! Wierzę, że po tych zawodach wrócisz na zwycięską ścieżkę! Z resztą podobnie jak Jarek Hampel, który także miał problemy z motocyklami. Nadzieję w moje serce wlał ostatni bieg, w którym wszystko wyszło tak jak powinno. "Mały" honorowo pożegnał się z brytyjską publicznością i poprawił sobie nastrój przed następnymi startami. Pozytywnie zaskoczył Mnie Janusz Kołodziej, o którego występ drżałem najbardziej. Gdyby nie dwa pierwsze pola w ostatnich biegach fazy zasadniczej (kto dopuścił do takiej dysproporcji pomiędzy jednym polem a pozostałymi?), to "Koldi" broniłby wczoraj naszego honoru w półfinałach. Dobry występ zanotował jaskrawy "Keniu" Bjerre. Byłby on jeszcze lepszy, gdyby nie zawiodły go nerwy w półfinale. A tak taśma i na kolejną szansę Duńczyk musi poczekać do turnieju w Terenzano. Zawiedli Brytyjczycy, dość powiedzieć, że najbardziej porwał widownię rezerwowy Tai Woffinden, który potrzebował do tego... jednego biegu. Największe słowa uznania należy wypowiedzieć naturalnie w kierunku zwycięzcy. Greg Hancock w sobotnim turnieju był najrozsądniej i najrówniej jeżdżącym zawodnikiem. Jego ogromne doświadczenie po raz kolejny przyniosło wymierny efekt. Jednak zwycięstwo Jankesa nie jest do końca czyste, o czym w dalszej części wpisu. Amerykanin przewodzi stawce Grand Prix mając nad drugim Tomaszem Gollobem przewagę 12 punktów. Pragnąłbym przestrzec przed zakładaniem "Herbiemu" złotego medalu na szyję. Zostało jeszcze sześć turniejów, a następny odbędzie się w tak ukochanym przez Golloba Terenzano, gdzie rok temu przypieczętował swój tytuł IMŚ. Te dwanaście oczek to i dużo i mało. Rok temu Gollob po pierwszym turnieju tracił do Crumpa 13 i odrobił je w ciągu następnych dwóch. Na zakończenie moich przemyśleń odnośnie GP Wielkiej Brytanii pragnę połączyć się z bólem z Emilem Sayfudtinovem, który został wczoraj okradziony z możliwości stanięcia na podium przez naszego ostatnio zmęczonego arbitra Wojciecha Grodzkiego. Sędzia z Opola popełnił wczoraj co najmniej dwa błędy puszczając wyścigi z nierównego startu (raz w przypadku Grega Hancocka). Na dodatek w kilku gonitwach zawodnicy (w szczególności Ci stojący na najgorszym pierwszym polu) ustawiali się sporo dalej od taśmy niż kilkanaście cm, by potem "czołgać się" przed puszczeniem zamka. Kierownik startu nie zwracał na to uwagi. Jednak od tego jest arbiter, by do takich nieczystych zagrań nie dopuścić! Co robił wtedy Pan Grodzki? Podziwiał tłumy na Millenium? W biegu finałowym "czołgał się" Emil. Bieg nie został zatrzymany i chwilę później reprezentant Sbornej upadł na tor bez niczyjej pomocy. Został wykluczony z powtórki. Oczywiście, ktoś powie: "Oliwa sprawiedliwa", ale nikt nie podważy faktu, że sędzia w tej sytuacji wyraźnie zaspał i gdyby zareagował prawidłowo, do takiej sytuacji by nie doszło!
Panie Wojciechu, w ciągu ostatnich kilku dni podjął Pan kilka kontrowersyjnych decyzji. Proponuję wziąć urlop, rozerwać się, spojrzeć na ciężką i niewdzięczną pracę sędziego z dystansu. Taki odpoczynek na pewno Panu pomoże, a i zawodnicy nie będą dalej krzywdzeni niesłusznymi decyzjami.
Co do poziomu ciekawości zawodów, to był on wysoki, chociaż według Mnie organizatorzy doprowadzili do dziwnego stanu owalu, który miał odwrotną cechę do większości. Od samego początku dużo lepiej "kleiła" szeroka, a przez całe zawody na palcach jednej ręki można było policzyć skuteczne ataki po krawężniku. Pod tym względem było to jedno z najdziwniejszych Grand Prix, jakie widziałem. Walki na łokcie jednak nie brakowało i niewątpliwie turniej o Wielką Nagrodę Wielkiej Brytanii jest do tej pory najciekawszym w tym roku. Czekam z niecierpliwością na zawody w Terenzano, bo tam nasi wrócą do wielkiej gry. To więcej niż pewne.
![]() |
| Chłopaki, zapominamy o Cardiff i skupiamy się na DPŚ! |
XI RUNDA EKSTRALIGI
Stal Rzeszów 51-38 Sparta Wrocław
No cóż, najwyraźniej na wyjazdowe zwycięstwo Wrocławianie będą musieli poczekać do następnego sezonu. Była to ostatnia szansa na punktową delegację. I jej nie wykorzystaliśmy głównie dzięki równej jeździe Rzeszowian, kapitalnemu Crumpowi i fatalnej postawie Kennetha, który tylko w pierwszym biegu pokazał pełnię swoich możliwości. Należy także wspomnieć o osłabieniu brakiem Dennisa Anderssona, które spowodowało, że w naszym składzie znalazło się aż czterech juniorów. Młody Łobzenko to nie jeździec na pierwszy skład. Potrzebuje wielu kółek treningowych i intensywnej pracy nad sprzętem. Lasse Bjerre póki co prezentuje się przyzwoicie tylko na wrocławskim torze. Jego brat musi poczynić zdecydowane kroki ku ulepszeniu swoich Jaw, których Kenneth jest ostatnim Mohikaninem. Jedynym pozytywem tego meczu jest znakomity wynik Maćka Janowskiego. A Rzeszowianie? Oni mogą pomału przygotowywać się do Play-offów, w których moim zdaniem tanio skóry nie sprzedadzą. Szczególnie przy Hetmańskiej.
![]() |
| Keniu, ładnie to tak pluć na tor, na którym kiedyś startowałeś? |
Stal Gorzów 51-39 Unia Tarnów
Niespodzianki nie było. Gospodarze wygrali "za 3" i mogą ze spokojem oczekiwać czwartkowych derbów Ziemi Lubuskiej. Swoje zrobili: Gollob, Pedersen i Zagar. Trochę słabiej pojechał PUK, zawiódł Artur Mroczka, który chyba zostanie zastąpiony w czwartek przez Hansa Andersena. Tarnowianie dzielnie stawiali opór i po IX wyścigu niejeden kibic na "Jancarzu" przecierał oczy ze zdumienia patrząc na wynik meczu, który brzmiał: 27:27. Później jednak "Jaskółki" wyraźnie osłabły. Zawiedli już tradycyjnie juniorzy oraz Bjarne Pedersen zwany przez mojego przyjaciela malego: "Twarzą Azotów". Po dobrym początku dwa zera zanotował Sebastian Ułamek. To zadecydowało o końcowym sukcesie Gorzowian. Teraz czas na czwartkowe Derby. Tarnowianie zaś w następnej kolejce zmierzą się na własnym torze z Włókniarzem.
![]() |
| Ciekawe, czy po czwartkowych derbach Pan Prezes również będzie miał taką minę? |
Unia Leszno 45:45 Apator Toruń
Ach, co to był za mecz... Leszczynianie mogą pluć sobie w brodę, bo zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Gdyby trener Jankowski miał więcej... zaufania do Adama Skórnickiego... Brzmi dziwnie, prawda? Ale to właśnie Sqra mógł zdobyć ten jeden punkt więcej, gdyby pojechał w swoim czwartym planowym wyścigu. A tak zastąpił go jadący bieg po biegu Musielak. A jak wiadomo dzięki nowym tłumikom jechanie dwa razy pod rząd wiąże się najczęściej ze zdobyczą (3,0) lub (3,d). Tak było i tym razem. Kolejny raz popularny "Jankes" pomylił się wstawiając do biegu 14 słabego w niedzielę Edwarda Kennetta, który "dzięki swojej waleczności miał przywieźć jakieś punkty" (cytat z wywiadu, którego Jankowski udzielił reporterowi TVP SPORT zaraz po meczu). Waleczność może i była, ale punktów niet, jak to mówią Rosjanie. Olśnił po raz kolejny Jarek Hampel. Swoje zrobił Batchelor. Po sobotnim Grand Prix nieco słabiej zaprezentował się Janusz Kołodziej. W zespole z Grodu Kopernika zabrakło punktów Runego Holty, który ciągle boryka się bólem dłoni i prawdopodobnie zrobi sobie przerwę w trakcie DPŚ. Poza Ryśkiem wszyscy zrobili swoje i mogą być zadowoleni z tego, że wywieźli z Wielkopolski dwa punkty. Torunian czeka teraz mecz ze Stalą Rzeszów u siebie. "Byki" zaś podejmą u siebie Stal Gorzów.
LUBUSKIE DERBY, CZYLI KABARETU "RÓŻOWEGO" I "KOMARA" CIĄG DALSZY?
W czwartek jak już wcześniej napisałem na W69 odbędą się Wielkie Lubuskie Derby. Nie będę się wiele rozpisywał na temat tego meczu, bo można o Nim napisać książkę. Obstawiam zwycięstwo Zielonogórzan w stosunku 48:42 i mam nadzieję na walkę tylko pomiędzy zawodnikami. Napinki prezesów obu ekip Mnie już po prostu znudziły. Co za dużo, to niezdrowo. Drodzy czytelnicy, drogie czytelniczki! Jakie są wasze typy na Derby? Piszczie w komentarzach!
PRZED WIELKĄ WALKĄ W WADZE CIĘŻKIEJ
Pisząc dzisiejszą notkę nie mogę nie wspomnieć o wielkim wydarzeniu bokserksim, które zbliża się wielkimi krokami. Już w sobotę na ringu na Stadionie HSV w Hamburgu na przeciw siebie staną Władimir Kliczko i David Haye. Stawką pojedynku będą aż cztery pasy mistrza świata w kategorii ciężkiej. Dziś odbyła się ostatnia konferencja prasowa promująca to wydarzenie, na której po raz kolejny było bardzo gorąco. Jeśli temperatura z dziś choć trochę przełoży się na atmosferę w ringu, to będziemy świadkami pasjonującego pojedynku. Nie od dziś wiadomo, że Brytyjczyk i Ukrainiec nie darzą się szczególną sympatią. Opinię na temat szans obu zawodników wyrażę w piątkowym wpisie. Was, moi drodzy proszę o wyrażenie swojego zdania już teraz, w komentarzach!
![]() |
| Obaj za sobą nie przepadają. Zapowiadają nokaut. Który z nich dotrzyma słowa? |
Pozdrawiam wszystkich fanów boksu i speedwaya!






