sobota, 24 września 2011

KORONACJA GREGA I POŻEGNANIE ŻUŻLOWEGO MOURINHO

WŁADEK NIE WYTRZYMAŁ...

      Prezes Stali nie spał przez dwie noce. Myślał, myślał, aż w końcu wymyślił patent na zdobycie brązowego medalu i uratowanie nieudanego w końcówce sezonu. Zwolnienie Czernickiego ma być pozytywnym wstrząsem dla drużyny, która w środę nie podjęła walki. "Spasione koty" jeździły pasywnie i wyłączając Mateja Zagara wszyscy zasługują na słowa krytyki. Gorzowscy juniorzy po raz kolejny nie wytrzymali presji, a eksportowy duet z Kraju Hamleta Andersen-Iversen zdobył w sumie tylko jeden punkt. Zawiódł nawet Tomasz Gollob, który w jednym z biegów popełnił juniorski błąd omal nie powodując poważnej kraksy. Chcąc przestraszyć Piotra Protasiewicza wyciągnął lewą nogę i zaczął nią wymachiwać w kierunku Zielonogórzanina. Na szczęście skończyło się tylko na strachu. Po tym spotkaniu prezes Robert Dowhan zwołał konferencję, na której zarzucił Tomaszowi, że ten umyślnie próbował zrobić krzywdę "Protasowi". Gdy to usłyszałem, wybuchnąłem pustym śmiechem, który ogarnia Mnie, gdy słyszę takie głupoty. Jeśli ktoś podejrzewa kogoś o próbę zabójstwa na torze, to naprawdę powinien skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą. I mówi to osoba, która na motocyklu żużlowym siedziała tylko wtedy, gdy trzeba było zrobić rundę honorową po odniesionym sukcesie. Śmieszy Mnie też i bulwersuje to, że dziennikarze Falubaz TV zaczęły wojnę z Tomkiem pokazując, jak popycha on kamerzystę i zasłania obiektyw kamery. Od wielu miesięcy na forach internetowych a także na kilku stadionach trwa nagonka na Tomasza. Najgorsze jest to, że często jej inicjatorami są ci, którzy w zeszłym sezonie oklaskiwali jego fantastyczne występy w Grand Prix a jeszcze niedawno w gorzowskim finale DPŚ. Doprawdy, jest mi wstyd za to, że w naszym środowisku jest tyle nienawiści wobec człowieka, który tyle zrobił dla polskiego speedwaya. Nie nawołuję do pokochania Tomasza, który ma trudny charakter i jest raczej typem człowieka zamkniętego w sobie. Postawcie się jednak w jego sytuacji. Ten sezon jest dla Niego bardzo ciężki. Mimo usilnych starań nie osiąga takich wyników jak rok temu. Zamiast go wspierać, mieszacie go z błotem przy pierwszej lepszej okazji. Jeśli nie potraficie albo nie chcecie go wesprzeć, to przynajmniej dajcie mu spokój. Bo komu jak komu, ale Tomkowi ten spokój potrzebny jest teraz najbardziej... A Robertowi Dowhanowi, który dziś zapewne będzie kontynuował swoją krucjatę przeciwko Tomaszowi w studiu Canal+ radzę się zamknąć i mobilizować zespół przed jutrzejszym finałem z leszczyńską Unią...

Tomek, uważaj w Gorican na Roberta! Sprawdzaj przed biegami opony!

KRÓLOWA CHCE UTRZYMAĆ TRON

      Tym razem jednak musi uważać na przygotowanie przyczepnego toru. Po długich dla Józefa Dworakowskiego chwilach niepewności wiemy już, że finał odbędzie się planowo w Lesznie. Trybunał przy PZM zawiesił decyzję Komisji Orzekającej Ligi i mistrzowie Polski będą rywalizować w finale na Stadionie im. Alfreda Smoczyka. Marek Cieślak nie pozwoli na taki "młyn", z jakim mieliśmy do czynienia w półfinałowej potyczce z Apatorem. Poza tym nad Lesznem "wisi" kara odebrania licencji toru, więc toromistrzowie do spółki z trenerem Jankowskim nie będą ryzykować z przygotowaniem klasycznej kopy. Unia ma już za sobą problemy z kontuzjami. Poza Jurą Pavlicem wszyscy są zdrowi, więc nie będzie usprawiedliwiania się osłabieniami w razie porażki. Falubaz jest bardzo zmotywowany, aby zdobyć złoto, ponieważ na sezon 2012 zespół ten zostanie osłabiony brakiem co najmniej jednego zawodnika z GP (tak stanie się, jeśli Hancock zrezygnuje z GP po tym sezonie) i nie będzie miał już tak mocnej siły rażenia. Zielonogórzanie są zdecydowanym faworytem, jednak liczę na to, że "Królowa" wygra jutro u siebie i do końca będziemy emocjonować się rywalizacją o złoto. Rywalizacją, która powinna zakończyć się tryumfem "Motomyszy" Typuję wynik 49:41 dla Unii.

FINAŁ POCIESZENIA - TU TEŻ ISKRY SIĘ POSYPIĄ...

      Obie drużyny są podrażnione półfinałowymi niepowodzeniami. Torunianie czują się "moralnymi DMP", bo to przecież oni nadawali ton rozgrywkom w rundzie zasadniczej. Jednak jak wiadomo nasza Ekstraliga to dwie rundy, a w tej decydującej Torunianom przytrafiła się wpadka w dwumeczu z Unią. Walka o walkowera w Lesznie kompletnie przesłoniła im myśli o pokonaniu Hampela i spółki. W taki oto sposób Apator zamiast jechać "finał marzeń" z Falubazem, potykać się będzie w boju o brąz ze Stalą Gorzów, która od kilkudziesięciu godzin ma nowego trenera - Piotra Palucha. Poprowadzi on zespół w ostatnich dwóch meczach sezonu. Co będzie dalej? Dowiemy się dopiero w zimowej przerwie. Faktem jest, że w Gorzowie po środowych Derbach mieliśmy tąpnięcie podobne do tych na Górnym Śląsku. Czy podziała to mobilizująco na drużynę? Nie byłbym tego taki pewien. Torunianie pałają rządzą rewanżu za niepowodzenie w półfinale i zrobią wszystko, aby zakończyć ten sezon z medalem. Gorzów czeka na jakikolwiek krążek DMP już 11 lat. Choć trzymam kciuki za Stalą (Toruń zbrzydł Mi po ostatnich ekscesach), to uważam, że na upragniony medal poczekają co najmniej jeszcze rok. Za Apatorem przemawia zbyt wiele argumentów. Sullivan, Holder, Miedziński i Holta powinni "trzymać" wynik w okolicach 8-10 punktów straty. Jeśli to im się uda, to rewanż na MotoArenie będzie tylko formalnością. Typuję wynik 50:40 dla Gorzowian.

CHORWACKA ROBOTA JANKESA

Już za niespełna cztery godziny na torze Zvonko Pavlica w Gorican rozpocznie się drugie w historii Grand Prix Chorwacji. Piaszczysty tor na Stadionie Millenium w zeszłym roku sprawiał Polakom ogromne problemy. Kluczowym aspektem w tej rywalizacji może być numer startowy. Jeśli nawierzchnia będzie podobna do ubiegłorocznej, to startujący na początku z pól wewnętrznych powinni mieć w pierwszej fazie zawodów niebagatelny handicap. Najlepszym sposobem na wygranie wyścigu w Gorican powinno być szybkie wyjście ze startu i celowanie w rywali szprycą, która na tym owalu jest niezwykle ciężka i utrudnia pościg za rywalem. Oberwanie takową skutkuje gwałtownym zwolnieniem, co w zeszłym roku przyczyniło się do marnego poziomu widowiska. Nie przeszkadzało to jednak Gregowi Hancockowi w odniesieniu zwycięstwa. Amerykanin jest głównym faworytem do zajęcia najwyższego miejsca na podium w tym turnieju, a co za tym idzie także do zdobycia złotego medalu IMŚ. Przewaga "Herbiego" jest już tak duża, że Jarek Hampel otwarcie przyznał, że skupia się teraz wyłącznie na walce o srebro. W niej pozostaje jeszcze Andreas Jonsson, który po słabszym występie w Vojens liczy na powtórzenie wyniku z Terenzano czy też z Torunia, gdzie zajmował pierwsze miejsce. Za plecami Szweda czai się Jason Crump, który chce dokonać historycznego wyczynu i po raz 11-ty z rzędu stanąć na podium IMŚ. Seria godna podziwu dla rudowłosego Australijczyka. W sercach kibiców Tomasza Golloba tli się jeszcze iskierka nadziei na to, że Polak po sezonie pełnym niepowodzeń na torach cyklu Grand Prix i nieporozumień ze sprzętem, odbierze za dwa tygodnie brązowy medal na swoim torze w Gorzowie. Do zrealizowania tego celu potrzebna jest jednak zdobycz na poziomie 14-16 punktów w dzisiejszym dniu. Szczerze mówiąc, musiałby się stać cud, aby Gollob był w stanie to dzisiaj uczynić. Trafienie z dobrą regulacją sprzętową może jednak sprawić, że "Chudy" złapie szwung, który poniesie go aż na podium dzisiejszej rundy. W końcu ileż to razy zawodnik rodem z Bydgoszczy wyskakiwał niczym diabeł z pudełka w najmniej spodziewanych momentach i zachwycał kibiców swoją agresywną i dynamiczną jazdą? Tej nie widzieliśmy już od turnieju w Kopenhadze, według Mnie najbardziej emocjonującego w tegorocznej serii. Zawody w Gorican będą niezwykle ważne dla Nickiego Pedersena. Duńczyk walczy o pozostanie w cyklu i musi skrupulatnie zbierać punkty i liczyć na słabszą postawę Kennetha Bjerre. Wypadnięcie "Kenia" z cyklu byłoby na rękę wielu wrocławskim fanom, którzy mają dość jego fochów i nie przyjeżdżania na mecze. Na jego miejsce można byłoby ściągnąć jakiegoś innego "GP Ridera". Ale nawet jeśli wypadnie on z ósemki, to zostanie wyratowany przez BSI stałą dziką kartą. Skąd taki stosunek do "Kenia"? To właśnie przez Jaskrawego syna Wiesława Jagusia Ivana Bjerre nie mogliśmy sklecić składu na rewanż z Apatorem. Czeka nas za to kara finansowa. Czy słuszna? Oceńcie sami... Zanim jednak to zrobicie, zasiądźcie przed telewizorami i dopingujcie naszych w Gorican!

Czarny kot Dariji Pavlic - komu przyniesie dziś pecha?
Z Wrocławia Bartłomiej Przybyłek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz